Drogowskaz 1

Bóg Ojciec Stwórca człowieka, Źródło wszelkiego ojcostwa, jest wzorem ojca i autorytetu i ostatecznym celem człowieka, którego pragnie napełnić wszelkim błogosławieństwem duchowym. Dlatego w duchu dziecięctwa Bożego pragnę szukać woli Boga i Jego Królestwa oraz w duchu synowskiego posłuszeństwa i miłości wobec kapłanów we wspólnocie i ojców w rodzinach - w jedności z nimi - chcę pielgrzymować do domu Ojca chwały i miłosierdzia.

 

 Patrzymy na Boga Ojca, od którego wyszliśmy (jako Jego stworzenia) i do którego zmierzamy. Drogowskaz rozpoczyna się sformułowaniem: „Bóg Ojciec, Stwórca człowieka”, a kończy się: „chcę pielgrzymować do domu Ojca chwały i miłosierdzia”. „Ojciec chwały” i „Ojciec miłosierdzia” to wyrażenia biblijne (por. Ef 1,17; 2 Kor 1,3). Ojciec chwały to Ten, do którego chwała przynależy i Ten, który daje nam udział w chwale. Ojciec miłosierdzia to Ten, który miłosierdzie nam wyświadcza. Pielgrzymujemy do domu Ojca licząc na Jego miłosierdzie. W ten sposób w pierwszym drogowskazie mamy klamrę: od Ojca wyszliśmy i do Ojca zmierzamy. Ten drogowskaz mówi o tym, że Bóg Ojciec jest „Źródłem wszelkiego ojcostwa, jest wzorem ojca i autorytetu”, autorytetu, czyli władzy. Ważne jest to stwierdzenie szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy łamie się i podważa wszystkie możlie autorytety. Nawet autorytet rodziców jest już mocno nadszarpnięty. Musimy na nowo wrócić do pewnego porządku, porządku ustalonego przez Boga. Dzisiejszy świat wykracza poza ten porządek przez różnego rodzaju demokracje, pseudo demokracje, które często prowadzą do liberalizmu i anarchii, do podważania wszelkich zasad, do zupełnej swawoli, z zaprzeczeniem właściwie rozumianej wolności. Prawdziwa wolność oparta jest na prawdzie o człowieku. Podczas gdy to, co dzisiaj się serwuje pod hasłem wolności, tolerancji, to swawola oparta na kłamstwie o człowieku. Ewangelia uczy nas wolności opartej na prawdzie o człowieku, że jest on grzeszny, słaby. Nie może być swawoli. Człowiek musi mieć zasady, których się trzyma, musi mieć Boże przykazania, bo inaczej zginie. Z powodu swej grzeszności sam będzie działał przeciwko sobie. Stąd konieczny jest autorytet Ojca, Boga Ojca i dalej autorytet we wspólnotach chrześcijańskich. Autorytet ojcowski realizowany jest konkretnie we wspólnocie kościelnej, w osobie biskupa, któremu okazujemy pełne posłuszeństwo, w miarę naszych zdolności i umiejętności, i wobec delegowanego kapłana, który zastępuje biskupa w jakiejś dziedzinie życia. Np. proboszcz na parafii jest delegowany przez biskupa by prowadził wspólnotę parafialną w jego imieniu. Podobnie w każdej innej wspólnocie posiadającej kapłana, jak we Wspólnocie „Mamre” posiadającej kapłana-moderatora, czy jego pomocników. We wspólnotach mniejszych, podstawowych, jakimi są rodziny, także musi być głowa, musi być odwołanie do pewnego autorytetu rodzicielskiego (głównie ojcowskiego), nad którym stoi Pan Bóg. Doświadczenie Wspólnoty doprowadziło też do przeniesienia tego porządku na małżeństwo, o którym czytamy w Piśmie św. w Liście do Efezjan 5,21-30: „Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała.”

Św. Paweł nie wahał się konkretnie powiedzieć, że mąż jest głową żony, głową rodziny. Niektórzy próbują to dzisiaj obalać i tłumaczą, że św. Paweł tak pisał w danej kulturze, a jeśli według zasad przyjętych w tamtej kulturze, to dzisiaj może być inaczej. Wtedy była społeczność zdominowana przez mężczyzn, dlatego uważają, że św. Paweł musiał tak pisać. Natomiast porządek Boży jest taki, jak wskazał autor w Piśmie natchnionym, i nie jest to żadne pomniejszanie roli kobiety. Jest to ustawienie pewnych spraw według właściwego porządku według tego, jak Bóg widzi miejsce żony w rodzinach i dlatego Pismo św. pozostaje dla nas punktem odniesienia. W praktyce znalazło to swoje potwierdzenie i stąd w odniesieniu do Wspólnoty „Mamre” oznacza również respektowanie tego porządku w rodzinach. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, jeżeli uważa, że inny model rodziny jest lepszy, nie musi do Wspólnoty przystępować.

Bóg jest nie tylko źródłem ojcostwa, wzorem ojca, źródłem autorytetu i ostatecznym celem człowieka, ale jest „celem człowieka, którego pragnie napełniać wszelkim błogosławieństwem duchowym”. Jest to bardzo ważne dopowiedzenie, żeby nie odnieść wrażenia, że mąż, ojciec rodziny, głowa rodziny ma być despotą. Św. Paweł napisze w Liście do Efezjan: „mężowie miłujcie żony jak własne ciało”. Mąż się troszczy, pielęgnuje własne ciało i tak też powinien pielęgnować z wielką troską i dbać o swoją żonę i dzieci. Mamy przed oczami Pana, który pragnie napełniać nas swoim obfitym duchowym błogosławieństwem. „Duchowym” tzn. przez Ducha i samym Duchem Świętym. Bóg Ojciec nie jest tylko źródłem autorytetu, nie jest despotą, ale Tym, który chce dobra dla nas, który jest źródłem błogosławieństwa. On troszczy się o swoje dzieci.

„Dlatego w duchu dziecięctwa Bożego” – jeśli On jest Ojcem to ja synem, dzieckiem. Jako Jego dziecko pragnę szukać woli Boga i Jego królestwa w duchu synowskiego posłuszeństwa i miłości. Nie tylko posłuszeństwa, ale i miłości. To posłuszeństwo jest bardzo ważne. Nie możemy przeoczyć w życiu chrześcijańskim posłuszeństwa. Dzieło zbawcze dokonane przez Chrystusa w Hbr 5,8 określone jest jako dzieło posłuszeństwa: „Nauczył się posłuszeństwa przez to co wycierpiał”. Chrystus musiał uczyć się posłuszeństwa? Tak. Chrystus przyjąwszy ludzka naturę, będąc jednocześnie wolnym człowiekiem, w ludzkiej naturze musiał nauczyć się posłuszeństwa. Autor w Hbr pisze, że to Jego posłuszeństwo jest wydoskonaleniem ludzkiej natury, które Chrystus chce nam komunikować, udzielać. Nie możemy być inaczej zbawieni, jak tylko okazując posłuszeństwo Bogu. A że okazaliśmy nieposłuszeństwo, bo grzech Adama jest nieposłuszeństwem, można je naprawić tylko przez posłuszeństwo. Każdy grzech jest nieposłuszeństwem okazanym Bogu. Kto reaguje negatywnie, gdy słyszy słowo „posłuszeństwo”, ten do Wspólnoty dążącej do zbawienia się nie nadaje. Chrystus przyszedł, by się wcielić, przyjąć ludzka naturę i ludzką wolę nagiąć na wolę Bożą. Po wielkim zmaganiu z głośnym wołaniem i płaczem zanosił błagania do Tego, który mógł Go wysłuchać i został wysłuchany ze względu na swą uległość. Tak czytamy w Hbr 5,7-10. To są bardo ważne stwierdzenia. One pokazują istotę zbawienia. W dalszej części tego listu jest pokazane, jak Chrystus nas uświęca. Komunikuje nam swoje „wydoskonalenie”: Chrystus udzielając nam swojego Ducha, przez moc tego Ducha uzdalnia nas do posłuszeństwa. Mamy więc każdego dnia słuchać Słowa Bożego, szukać woli Bożej i przyjmować Ducha posłuszeństwa tej woli, by móc pielgrzymować do Ojca. Każdego dnia słuchamy Boga by poznać, co mamy dzisiaj czynić i walczyć wewnętrznie na wzór Chrystusa, który w Ogrójcu woła: „Ojcze, jeśli to możliwe oddal ten kielich, ale nie tak jak ja, ale tak jak Ty chcesz, niech się stanie!”. „Z głośnym wołaniem i płaczem zanosił ... błagania” (Hbr 57), walczył, zmagał się. Nie łudźmy się, nasze ćwiczenie posłuszeństwa będzie wewnętrzną walką, której nikt za nas nie stoczy. Każdy z nas ma być walczącym rycerzem. Musi się tego posłuszeństwa nauczyć i musi podjąć ten trud walki ze sobą, zmagania się ze swoimi słabościami, swoim lenistwem, z tym wszystkim co jest przeciwne woli Bożej, z grzechem, który jest nieposłuszeństwem okazanym Bogu.

Ten pierwszy punkt pokazuje nam nasz cel. Jeśli chcemy być w ramionach Ojca chwały i miłosierdzia przez całą wieczność, musimy w sobie przyswajać moc Chrystusa, przyjmując moc Ducha Św. naginać ludzką wolę na wolę Bożą w duchu synowskiego oddania. „Ojcze, chcę być z Tobą, chcę być Ci posłuszny, przyjmij mnie do swojej chwały. Oto przychodzę, aby pełnić Twoja wolę Boże”.

Ponadto należy zauważyć, że drogowskaz ten podkreśla, iż pielgrzymowanie do domu Ojca nie jest indywidualne, ale wraz z kapłanami we wspólnocie, a więc też wraz z Kościołem, i razem z ojcami w rodzinach. Istotne jest owo „razem”, a nie samemu, „w jedności” z tymi, którzy posiadają autorytet, a nie przeciw nim, nie w buncie przeciwko jakiejkolwiek władzy. Autorytet ma funkcję służebną i zabezpieczającą, aby samemu nie pobłądzić. Sens posłuszeństwa władzy Kościoła i rodzicielskiej ujawnia się w tym, że przez nie okazujemy posłuszeństwo samemu Bogu, którego nie widzimy.

Odpowiedzi na pytania:

Jak traktować obowiązek posłuszeństwa kierownikowi duchowemu?


        * W drogowskazie pierwszym jest mowa o posłuszeństwie wobec kapłanów we wspólnocie. Obowiązuje nas posłuszeństwo kierownikowi duchowemu w takim stopniu, w jakim jest to wymagane w kierownictwie duchowym. Nie omawiamy tego w tym miejscu, bo kierownictwo duchowe jest wspomniane w drogowskazie 10, który traktuje o rekolekcjach grupowych, a więc sam kontekst sugeruje odniesienie danego członka Wspólnoty do grupy, do Kościoła prowadzonego przez Chrystusa za pośrednictwem kapłanów. Kierownictwo duchowe nie jest sterowaniem duchowym, ani właściwie rozumianym kierowaniem, lecz raczej asystencją, towarzyszeniem duchowym. Kierownik duchowy, działający w imieniu Kościoła, stanowi obiektywny punkt odniesienia dla życia duchowego, pomoc w rozeznaniu i ocenie subiektywnych doświadczeń. Z tą pomocą trzeba się poważnie liczyć i okazywać posłuszeństwo rozeznaniu Kościoła, które wyraża się m.in. przez kierownictwo duchowe, aby nie popaść w niebezpieczeństwo pysznego uwikłania się w błędnie interpretowane subiektywne przeżycia.
      * W drogowskazie 1 jest mowa o autorytecie, o miłości pielęgnującej Ojca, a z naszej strony o postawie synowskiego oddania Bogu, przez posłuszeństwo kapłanom we wspólnocie i ojcom w rodzinach. Ważne jest, aby w rodzinie ustawiać relacje małżeńskie tak, żeby ojciec poczuł się ojcem. Gdy ojciec poczuje się ojcem, to nie będzie m.in. pijaństwa, frustracji, ucieczki od spraw rodzinnych. Jeżeli małżonkowie dobrze ustawią swoje relacje i ojciec będzie wiedział, że do niego należy odpowiedzialność za rodzinę i jego rodzina to uznaje i rozumie jego wysiłki, wówczas można uchronić się od wielu zagrożeń. Trzeba, żeby ten ojciec starał się być świętym, żeby stanął na wysokości zadania i chciał być podobny do Boga Ojca.
      * Jeżeli ojciec zachęcałby do złego, prowadziłby rodzinę do złego, to posłuszeństwo w takiej sytuacji nie obowiązuje.


Czy tak samo jest w wypadku kierownika duchowego?


       * Jeżeli mam kierownika duchowego i pojawiają się uzasadnione wątpliwości co do jego nakazów czy rad, to powinienem udać się do innego, bardziej światłego, żeby się upewnić czy skonsultować.
      * Chodzi o to, byśmy dobrze zrozumieli posłuszeństwo. Ono nie może być ślepe. Posłuszeństwo obowiązuje nas wtedy, gdy zdążamy do dobrego i w rzeczach obojętnych moralnie Jeżeli coś jest objęte moralnie, a ojciec mówi: zrób to a to, ale jest to rzecz ani dobra ani zła, to w tej dziedzinie również obowiązuje nas posłuszeństwo. Natomiast w sytuacji, gdy jakiś autorytet nakazuje zło, mamy obowiązek się sprzeciwić.


Czy nie ma w takiej sytuacji niebezpieczeństwa, że chcę, aby wszystko wyszło na moje, by było po mojej woli?


      * Takie niebezpieczeństwo zawsze istnieje. Do zbawienia Bóg nas prowadzi poprzez dobre intencje i szczerość. Jeżeli mimo wszystko będziemy szukać swojej woli, nie będziemy działać szczerze, wtedy to niebezpieczeństwo istnieje. Zawsze w każdej dziedzinie istnieje niebezpieczeństwo błędów. Istnieje zagrożenie. Ale to nie znaczy, że mamy czegoś nie podejmować z powodu istniejącego niebezpieczeństwa.

(komentarz wygłoszony przez ks. dra Włodzimierza Cyrana na rekolekcjach Wspólnoty w Brennej w lutym 2000)

Strona Wspólnoty Przymierza Rodzin MAMRE używa plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza wyrażenie zgody. Aby dowiedzieć się więcej o plikach cookies oraz jak je usunąć zobacz Polityka prywatności.

Akceptuję pliki cookie z tej strony internetowej.

EU Cookie Directive Module Information